Stworzyłem gigantyczną postać 3D na Festiwal. Największe problemy pojawiły się później.
Jeśli przez ostatnie kilka lat korzystałeś z Instagrama, prawdopodobnie już je widziałeś.
Gigantyczne postacie rodem z anime górujące nad tłumem festiwalowiczów.
Miliony wyświetleń.
Tysiące telefonów skierowanych w stronę sceny.
Całe festiwale, o których zrobiło się głośno dzięki jednemu wizualnemu momentowi.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem jeden z takich filmów, nie poczułem zazdrości.
Poczułem ekscytację.
W końcu!
W końcu ktoś wykorzystał ekran LED do czegoś więcej niż wyświetlania kolejnej animacji w tle.
Zanim postać pojawiła się na scenie, ekran był całkowicie czarny.
Niewidoczny.
A potem nagle pomiędzy wieżami oświetleniowymi wyłoniła się ogromna sylwetka.
Trzydzieści metrów wysokości.
Niemożliwa do zignorowania.
Pamiętam, jak pomyślałem:
„Właśnie do tego powinny służyć ekrany LED.”
Kilka miesięcy później dostałem swoją szansę.
I właśnie tutaj zaczyna się ta historia.
Wszystko Zaczęło Się od Cudzego Sukcesu
Kilka miesięcy po tym, jak zobaczyłem te viralowe nagrania z festiwali, pracowałem przy innym projekcie wykorzystującym ekrany LED.
Podczas krótkiej rozmowy za kulisami jeden z kolegów z branży wspomniał o czymś interesującym.
„Hej, nasza firma chce zrobić coś podobnego.”
Natychmiast przerwałem to, czym się zajmowałem.
„Zaraz... naprawdę?”
Pomysł nie opuszczał mnie od chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyłem te gigantyczne postacie w internecie.
Nie dlatego, że były świetnie zanimowane.
Nie dlatego, że imponowały od strony technicznej.
Dlatego, że zmieniały ekran w coś zupełnie innego.
Ekran przestawał być ekranem.
Stawał się postacią.
Obecnością.
Częścią sceny.
Od lat chciałem stworzyć coś podobnego.
I w końcu pojawiła się taka szansa.
Tworzenie Postaci
Koncepcja stopniowo ewoluowała w postać tajemniczej szamanki.
Gigantycznej istoty tworzącej pomiędzy dłońmi pulsującą kulę energii.
Pomysł był prosty.
Muzyka nie miała jedynie towarzyszyć występowi.
To postać miała ją tworzyć.
Każdy ruch.
Każdy gest.
Każdy impuls energii.
Wszystko podporządkowane było tej historii.
Dłonie szybko stały się jednym z najważniejszych elementów wizualnych całego projektu.
Wykraczały poza sylwetkę postaci.
Sięgały w stronę publiczności.
Pomagały stworzyć iluzję, że ekran przestał być płaską powierzchnią.
Przynajmniej taki był plan.
A Potem Zobaczyłem Pixel Mapę
Organizatorzy festiwalu przesłali mi Pixel Mapę sceny.
I krótką wiadomość.
„Tutaj pojawi się Twoja postać.”
Spojrzałem na ekran.
Potem na resztę sceny.
I moja pierwsza myśl była prosta:
To nie zadziała.
Nie dlatego, że postać była zła.
Nie dlatego, że animacja wyglądała słabo.
Nie dlatego, że sam pomysł nie miał potencjału.
Problemem była skala.
Postać miała pojawić się na stosunkowo niewielkim ekranie umieszczonym w centrum sceny.
Wokół znajdowały się znacznie większe powierzchnie LED, które naturalnie przyciągały uwagę widzów.
Już wtedy przeczuwałem, co się wydarzy.
Iluzja nie będzie tak silna, jak wyobrażałem ją sobie na początku.
Gigantyczne dłonie nadal będą wychodzić poza ekran.
Ale będą wychodzić z ekranu, który nie dominuje wizualnie nad resztą sceny.
A to zmienia wszystko.
Oryginalny układ sceny. Postać została przypisana do centralnego ekranu, podczas gdy większe powierzchnie LED otaczały ją z każdej strony.
Wtedy Zrozumiałem, Gdzie Tkwi Problem
Przez kilka dni analizowałem różne możliwości.
Czy da się rozciągnąć animację na kilka ekranów?
Czy można zignorować przerwy pomiędzy modułami LED?
Czy da się sprawić, by iluzja wydawała się większa niż sama scena?
Przez chwilę brałem pod uwagę każdą z tych opcji.
Potem coś do mnie dotarło.
To nigdy nie będzie wyglądało naprawdę przekonująco.
Nie na tej scenie.
Nie przy takiej konfiguracji ekranów.
Aby gigantyczna postać mogła stworzyć poczucie prawdziwej obecności, muszą zostać spełnione dwa warunki.
Po pierwsze, publiczność potrzebuje odpowiedniego punktu obserwacji.
Miejsca, z którego iluzja działa dokładnie tak, jak została zaprojektowana.
Po drugie, postać nie może sprawiać wrażenia uwięzionej wewnątrz widocznej ramy.
W momencie, gdy widz dostrzega granice ekranu, jego mózg natychmiast rozumie, na co patrzy.
To już nie jest postać.
To ekran.
Efekt.
Sztuczka.
A wtedy iluzja zaczyna tracić swoją siłę.
Już wtedy podejrzewałem, że moja postać nigdy nie wywoła takiego samego efektu jak gigantyczne festiwalowe postacie, które wcześniej oglądałem w viralowych filmach.
Skoro Nie Mogło Wyglądać Realistycznie, Musiało Robić Wrażenie Magicznego
W chwili, gdy pogodziłem się z tym, że iluzja nigdy nie będzie w pełni realistyczna, coś się zmieniło.
Przestałem próbować uczynić tę postać ludzką.
Zamiast tego poszedłem w zupełnie przeciwnym kierunku.
Świadomie zrezygnowałem z części naturalnych zachowań.
Z subtelnych ruchów.
Z realistycznych gestów.
Z detali, które zwykle sprawiają, że cyfrowa postać wydaje się żywa.
W ich miejsce pojawiło się coś innego.
Muzyka.
Każdy ruch został podporządkowany rytmowi.
Palce przestały poruszać się naturalnie.
Zaczęły reagować mechanicznie.
Niemal nienaturalnie.
Każde uderzenie muzyki wywoływało reakcję.
Każdy dźwięk wpływał na ruch.
Nagle postać przestała przypominać gigantycznego człowieka stojącego na scenie.
Stała się czymś zupełnie innym.
Istotą pogrążoną w transie.
Szamanką całkowicie pochłoniętą procesem tworzenia świecącej kuli energii unoszącej się pomiędzy jej dłońmi.
Im mocniej podążaliśmy w tym kierunku, tym lepiej wszystko działało.
Mechaniczne ruchy zaczęły współgrać z muzyką.
Muzyka współgrała z atmosferą.
A atmosfera współgrała z opowiadaną historią.
Paradoksalnie, dopiero gdy przestaliśmy gonić za realizmem, postać stała się bardziej wiarygodna we własnym świecie.
Ostatecznie Wygrała Ciekawość
Mimo że przeczuwałem, iż iluzja nie zadziała tak, jak sobie wyobrażałem, wciąż chciałem ją zobaczyć na żywo.
Doświadczenie podpowiadało mi jedno.
Ciekawość mówiła coś zupełnie innego.
Może się myliłem.
Może postać okaże się silniejsza niż ograniczenia sceny.
Może publiczność dostrzeże coś, czego ja nie potrafiłem zobaczyć.
Dlatego ją stworzyliśmy.
A kiedy festiwal w końcu się rozpoczął, otrzymałem odpowiedź.
Problemem Nigdy Nie Była Postać
Postać działała.
Animacja działała.
Historia działała.
Ludziom się podobała.
Atmosfera była dokładnie taka, jakiej oczekiwałem.
Problem leżał gdzie indziej.
Gigantyczne festiwalowe postacie, które zdobywają miliony wyświetleń w internecie, nie robią wrażenia wyłącznie dlatego, że są ogromne.
Robią wrażenie dlatego, że wszystko wokół sprawia, iż wydają się ogromne.
To one dominują scenę.
To scena wspiera iluzję.
To na nich skupia się cała uwaga publiczności.
Moja postać musiała rywalizować z architekturą sceny, która ją otaczała.
Największe powierzchnie wizualne nie należały do niej.
Najsilniejsze punkty skupiające uwagę widzów również nie należały do niej.
A to całkowicie zmienia sposób, w jaki publiczność odbiera iluzję.
CZEGO NAUCZYŁ MNIE TEN PROJEKT
Ten projekt nauczył mnie czegoś, czego Instagram nigdy nie byłby w stanie pokazać.
Gigantyczna postać nie robi wrażenia dlatego, że jest technicznie skomplikowana.
Robi wrażenie dlatego, że przyciąga uwagę i nie pozwala jej od siebie oderwać.
Skala jest względna.
Siła oddziaływania jest względna.
Wrażenie, jakie wywołuje projekt, również jest względne.
Czasami różnica pomiędzy viralowym momentem a momentem, o którym nikt nie pamięta następnego dnia, nie ma nic wspólnego z jakością animacji.
Ma natomiast bardzo dużo wspólnego z miejscem, w którym ta animacja się pojawia.
I mimo wszystko cieszę się, że ten projekt powstał.
Bo nauczył mnie czegoś, czego nie nauczyłby mnie żaden projekt zakończony pełnym sukcesem.
Stworzyłem gigantyczną postać 3D na Festiwal. Największe problemy pojawiły się później.
Jeśli przez ostatnie kilka lat korzystałeś z Instagrama, prawdopodobnie już je widziałeś.
Gigantyczne postacie rodem z anime górujące nad tłumem festiwalowiczów.
Miliony wyświetleń.
Tysiące telefonów skierowanych w stronę sceny.
Całe festiwale, o których zrobiło się głośno dzięki jednemu wizualnemu momentowi.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem jeden z takich filmów, nie poczułem zazdrości.
Poczułem ekscytację.
W końcu!
W końcu ktoś wykorzystał ekran LED do czegoś więcej niż wyświetlania kolejnej animacji w tle.
Zanim postać pojawiła się na scenie, ekran był całkowicie czarny.
Niewidoczny.
A potem nagle pomiędzy wieżami oświetleniowymi wyłoniła się ogromna sylwetka.
Trzydzieści metrów wysokości.
Niemożliwa do zignorowania.
Pamiętam, jak pomyślałem:
„Właśnie do tego powinny służyć ekrany LED.”
Kilka miesięcy później dostałem swoją szansę.
I właśnie tutaj zaczyna się ta historia.
Wszystko Zaczęło Się od Cudzego Sukcesu
Kilka miesięcy po tym, jak zobaczyłem te viralowe nagrania z festiwali, pracowałem przy innym projekcie wykorzystującym ekrany LED.
Podczas krótkiej rozmowy za kulisami jeden z kolegów z branży wspomniał o czymś interesującym.
„Hej, nasza firma chce zrobić coś podobnego.”
Natychmiast przerwałem to, czym się zajmowałem.
„Zaraz... naprawdę?”
Pomysł nie opuszczał mnie od chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyłem te gigantyczne postacie w internecie.
Nie dlatego, że były świetnie zanimowane.
Nie dlatego, że imponowały od strony technicznej.
Dlatego, że zmieniały ekran w coś zupełnie innego.
Ekran przestawał być ekranem.
Stawał się postacią.
Obecnością.
Częścią sceny.
Od lat chciałem stworzyć coś podobnego.
I w końcu pojawiła się taka szansa.
Tworzenie Postaci
Koncepcja stopniowo ewoluowała w postać tajemniczej szamanki.
Gigantycznej istoty tworzącej pomiędzy dłońmi pulsującą kulę energii.
Pomysł był prosty.
Muzyka nie miała jedynie towarzyszyć występowi.
To postać miała ją tworzyć.
Każdy ruch.
Każdy gest.
Każdy impuls energii.
Wszystko podporządkowane było tej historii.
Dłonie szybko stały się jednym z najważniejszych elementów wizualnych całego projektu.
Wykraczały poza sylwetkę postaci.
Sięgały w stronę publiczności.
Pomagały stworzyć iluzję, że ekran przestał być płaską powierzchnią.
Przynajmniej taki był plan.
A Potem Zobaczyłem Pixel Mapę
Organizatorzy festiwalu przesłali mi Pixel Mapę sceny.
I krótką wiadomość.
„Tutaj pojawi się Twoja postać.”
Spojrzałem na ekran.
Potem na resztę sceny.
I moja pierwsza myśl była prosta:
To nie zadziała.
Nie dlatego, że postać była zła.
Nie dlatego, że animacja wyglądała słabo.
Nie dlatego, że sam pomysł nie miał potencjału.
Problemem była skala.
Postać miała pojawić się na stosunkowo niewielkim ekranie umieszczonym w centrum sceny.
Wokół znajdowały się znacznie większe powierzchnie LED, które naturalnie przyciągały uwagę widzów.
Już wtedy przeczuwałem, co się wydarzy.
Iluzja nie będzie tak silna, jak wyobrażałem ją sobie na początku.
Gigantyczne dłonie nadal będą wychodzić poza ekran.
Ale będą wychodzić z ekranu, który nie dominuje wizualnie nad resztą sceny.
A to zmienia wszystko.
Oryginalny układ sceny. Postać została przypisana do centralnego ekranu, podczas gdy większe powierzchnie LED otaczały ją z każdej strony.
Wtedy Zrozumiałem, Gdzie Tkwi Problem
Przez kilka dni analizowałem różne możliwości.
Czy da się rozciągnąć animację na kilka ekranów?
Czy można zignorować przerwy pomiędzy modułami LED?
Czy da się sprawić, by iluzja wydawała się większa niż sama scena?
Przez chwilę brałem pod uwagę każdą z tych opcji.
Potem coś do mnie dotarło.
To nigdy nie będzie wyglądało naprawdę przekonująco.
Nie na tej scenie.
Nie przy takiej konfiguracji ekranów.
Aby gigantyczna postać mogła stworzyć poczucie prawdziwej obecności, muszą zostać spełnione dwa warunki.
Po pierwsze, publiczność potrzebuje odpowiedniego punktu obserwacji.
Miejsca, z którego iluzja działa dokładnie tak, jak została zaprojektowana.
Po drugie, postać nie może sprawiać wrażenia uwięzionej wewnątrz widocznej ramy.
W momencie, gdy widz dostrzega granice ekranu, jego mózg natychmiast rozumie, na co patrzy.
To już nie jest postać.
To ekran.
Efekt.
Sztuczka.
A wtedy iluzja zaczyna tracić swoją siłę.
Już wtedy podejrzewałem, że moja postać nigdy nie wywoła takiego samego efektu jak gigantyczne festiwalowe postacie, które wcześniej oglądałem w viralowych filmach.
Skoro Nie Mogło Wyglądać Realistycznie, Musiało Robić Wrażenie Magicznego
W chwili, gdy pogodziłem się z tym, że iluzja nigdy nie będzie w pełni realistyczna, coś się zmieniło.
Przestałem próbować uczynić tę postać ludzką.
Zamiast tego poszedłem w zupełnie przeciwnym kierunku.
Świadomie zrezygnowałem z części naturalnych zachowań.
Z subtelnych ruchów.
Z realistycznych gestów.
Z detali, które zwykle sprawiają, że cyfrowa postać wydaje się żywa.
W ich miejsce pojawiło się coś innego.
Muzyka.
Każdy ruch został podporządkowany rytmowi.
Palce przestały poruszać się naturalnie.
Zaczęły reagować mechanicznie.
Niemal nienaturalnie.
Każde uderzenie muzyki wywoływało reakcję.
Każdy dźwięk wpływał na ruch.
Nagle postać przestała przypominać gigantycznego człowieka stojącego na scenie.
Stała się czymś zupełnie innym.
Istotą pogrążoną w transie.
Szamanką całkowicie pochłoniętą procesem tworzenia świecącej kuli energii unoszącej się pomiędzy jej dłońmi.
Im mocniej podążaliśmy w tym kierunku, tym lepiej wszystko działało.
Mechaniczne ruchy zaczęły współgrać z muzyką.
Muzyka współgrała z atmosferą.
A atmosfera współgrała z opowiadaną historią.
Paradoksalnie, dopiero gdy przestaliśmy gonić za realizmem, postać stała się bardziej wiarygodna we własnym świecie.
Ostatecznie Wygrała Ciekawość
Mimo że przeczuwałem, iż iluzja nie zadziała tak, jak sobie wyobrażałem, wciąż chciałem ją zobaczyć na żywo.
Doświadczenie podpowiadało mi jedno.
Ciekawość mówiła coś zupełnie innego.
Może się myliłem.
Może postać okaże się silniejsza niż ograniczenia sceny.
Może publiczność dostrzeże coś, czego ja nie potrafiłem zobaczyć.
Dlatego ją stworzyliśmy.
A kiedy festiwal w końcu się rozpoczął, otrzymałem odpowiedź.
Problemem Nigdy Nie Była Postać
Postać działała.
Animacja działała.
Historia działała.
Ludziom się podobała.
Atmosfera była dokładnie taka, jakiej oczekiwałem.
Problem leżał gdzie indziej.
Gigantyczne festiwalowe postacie, które zdobywają miliony wyświetleń w internecie, nie robią wrażenia wyłącznie dlatego, że są ogromne.
Robią wrażenie dlatego, że wszystko wokół sprawia, iż wydają się ogromne.
To one dominują scenę.
To scena wspiera iluzję.
To na nich skupia się cała uwaga publiczności.
Moja postać musiała rywalizować z architekturą sceny, która ją otaczała.
Największe powierzchnie wizualne nie należały do niej.
Najsilniejsze punkty skupiające uwagę widzów również nie należały do niej.
A to całkowicie zmienia sposób, w jaki publiczność odbiera iluzję.
CZEGO NAUCZYŁ MNIE TEN PROJEKT
Ten projekt nauczył mnie czegoś, czego Instagram nigdy nie byłby w stanie pokazać.
Gigantyczna postać nie robi wrażenia dlatego, że jest technicznie skomplikowana.
Robi wrażenie dlatego, że przyciąga uwagę i nie pozwala jej od siebie oderwać.
Skala jest względna.
Siła oddziaływania jest względna.
Wrażenie, jakie wywołuje projekt, również jest względne.
Czasami różnica pomiędzy viralowym momentem a momentem, o którym nikt nie pamięta następnego dnia, nie ma nic wspólnego z jakością animacji.
Ma natomiast bardzo dużo wspólnego z miejscem, w którym ta animacja się pojawia.
I mimo wszystko cieszę się, że ten projekt powstał.
Bo nauczył mnie czegoś, czego nie nauczyłby mnie żaden projekt zakończony pełnym sukcesem.
Gotowy Stworzyć Coś Wyjątkowego?
Od ekranów LED i przestrzeni immersyjnych po animacje 3D i oprawę wizualną wydarzeń. Stwórzmy razem projekt, który zostanie zapamiętany.
Branżowe spojrzenie
Artykuły, doświadczenia i praktyczne obserwacje z obszaru ekranów LED, animacji 3D, motion capture, środowisk immersyjnych i produkcji multimedialnych.
Animacja 3D
AI to nie pierwsza technologia, której bali się twórcy
Każde pokolenie artystów czegoś się bało. Być może przeglądałeś naszą stronę internetową lub czytałeś nasze ostatnie posty.
Instalacje
Dzień, w Którym Twój Asystent AI Stał Się Człowiekiem
Dzień, w którym Twój Asystent AI stał się Osobą Podczas mojej własnej rehabilitacji zauważyłem coś interesującego. Aplikacja, której używałem
Instalacje
Dlaczego wiele instalacji interaktywnych nie potrzebuje dedykowanej aplikacji?
Dlaczego wiele instalacji interaktywnych nie potrzebuje niestandardowej aplikacji Projektowanie niezawodnych systemów multimedialnych dla muzeów, inteligentnych budynków i przestrzeni immersyjnych
Wizualizacje wydarzeń
Stworzyłem gigantyczną postać 3D na Festiwal. Największe problemy pojawiły się później.
Zbudowałem gigantyczną postać festiwalową. Oto, co zrobiłem źle. Jeśli spędziłeś trochę czasu na Instagramie w
Wizualizacje wydarzeń
Wydałeś 100 000 € na ekran LED. Nie pozwól, by grafika zniszczyła Efekt.
Wydano 100 000 euro na ekran LED. Nie pozwól, aby grafika go zepsuła. Ogromny ekran LED może sprawić, że
Branżowe spojrzenie
Artykuły, doświadczenia i praktyczne obserwacje z obszaru ekranów LED, animacji 3D, motion capture, środowisk immersyjnych i produkcji multimedialnych.
Animacja 3D
AI to nie pierwsza technologia, której bali się twórcy
Każde pokolenie artystów czegoś się bało. Być może przeglądałeś naszą stronę internetową lub czytałeś nasze ostatnie posty.
Instalacje
Dzień, w Którym Twój Asystent AI Stał Się Człowiekiem
Dzień, w którym Twój Asystent AI stał się Osobą Podczas mojej własnej rehabilitacji zauważyłem coś interesującego. Aplikacja, której używałem
Instalacje
Dlaczego wiele instalacji interaktywnych nie potrzebuje dedykowanej aplikacji?
Dlaczego wiele instalacji interaktywnych nie potrzebuje niestandardowej aplikacji Projektowanie niezawodnych systemów multimedialnych dla muzeów, inteligentnych budynków i przestrzeni immersyjnych
Wizualizacje wydarzeń
Stworzyłem gigantyczną postać 3D na Festiwal. Największe problemy pojawiły się później.
Zbudowałem gigantyczną postać festiwalową. Oto, co zrobiłem źle. Jeśli spędziłeś trochę czasu na Instagramie w
Wizualizacje wydarzeń
Wydałeś 100 000 € na ekran LED. Nie pozwól, by grafika zniszczyła Efekt.
Wydano 100 000 euro na ekran LED. Nie pozwól, aby grafika go zepsuła. Ogromny ekran LED może sprawić, że
Wizualizacje wydarzeń
Dlaczego niektóre grafiki zawodzą na ekranach LED.
Dlaczego większość wizualizacji na ekranach LED zawodzi na prawdziwych ekranach? Dlaczego większość wizualizacji na ekranach LED zawodzi na prawdziwych ekranach? Mam
Wizualizacje wydarzeń
Moment, w którym postać ożywa
Moment, w którym cyfrowa postać zaczyna czuć się ludzka Jeśli ostatnio spędziłeś trochę czasu w mediach społecznościowych, prawdopodobnie widziałeś